Ja chce do Paryza! Chce do Wroclawia! Chce do normalnych ludzi, do luznych ludzi, chce wziac oddech i sie zrelaksowac!
Ci wiecznie usmiechajacy sie Amerykanie nie maja pojecia, co to znaczy byc zrelaksowanym wyluzowanym itp itp. Owszem, usmiechaja sie caly czas i "how you doing", no ale co z tego...
Druga strona pobytu tutaj to nocne granie na plastikowych gitarkach, a w moim wypadku perkusji, razem z tym razem niezwykle jak na amerykancow - wyluzowanymi amerykancami. I to jest dobre.
I jest granie w przeidiotyczna gre "spoom" w karty, jest grill ktory ni jak ma sie do polskiego grilla - czyt. kielbasa, chleb, ketchup no i piwo - tu jest amerykanskie barbeque, czyli miesko, kielbaski, salatek tysiac rodzaji, kwiaty w trzech wazonach, bialy obrus (na grill - idiotyzm), szaszlyki, grzybki. A na deser przepyszne american pie, ktore nam, durnym Polakom, przynioslo dziwne skojarzenia.
Sa tez przedstawienia, i to w za duzej ilosci, podczas ktorych my za kulisami pekamy ze smiechu, a amerykance nas opieprzaja, bo przeciez j a k t a k m o z n a z a c h o w y w a c s i e n a s c e n i e.
w koncu to oni sa profesjonalistami, a my nei mamy o tym pojecia. niewazne, ze polowa z nich wczesniej uprawiala akrobatyke w cykru.
ale najwazniejsze jest to, ze w calym tym amerykanskim durnym swiecie potrafimy odnalezc jakas zabawe i radosc
